Bohaterski pies w akcji.
Mika (mój poprzedni pies) nie tylko była przepiękną, mądrą psią towarzyszką życia, ale też najlepszą moją przyjaciółką i wierną kompanką. Śmiało mogę powiedzieć, że niewiele miała wad. Jedną z nich było wycie, a drugą okropny strach przed wodą. To ostatnie może nie do końca zalicza się do kategorii wad, a bardziej do fobii. Pod żadnym pozorem nie weszła do rzeki. Kałuże omijała jak mogła a jak jeden pazurek niechcąco zanurzył się w wodzie to stawała i natychmiast otrzepywała z ostatnich kropelek. Dopiero wtedy mogła iść dalej. Z Henrym od samego początku wiedziałam, że będzie inaczej! Po kilku latach spędzonych z nami śmiało mogę rzec, że mój owczarek niemiecki to zaiste prawdziwy „Wodny Świr”!

Rzeka – tak! Kąpiel – wykluczone!
Henry uwielbia rzeki, morza i wszelkie zbiorniki wodne, a i kałużom też nie odpuści. Jego sierść nie schnie wcale, co bywa uciążliwe zwłaszcza zimą. Zapach mokrej sierści „dogo szanel” roznosi się po całym domu przez cały rok. Mój futrzany wariat może spędzić w wodzie 90% spaceru, zapominając wręcz, że musi również załatwić swoje potrzeby fizjologiczne. Liczy się pluskanie wody i rzucane do niej badyle. Jak człowieki nie chcą rzucić patyczka to sobie nurkuje i wyciąga kamienie z dna rzeki. No ŚWIR!
Woda to jego żywioł! No! W sumie nie tak do końca ponieważ jeśli chodzi o kąpiel to już jest inna śpiewka. Wówczas morski lew zamienia się w potulną owcę, której nie w smak jest to, że go polewają wodą i czochrają futro jakimś dziwnym specyfikiem. No koszmar! W tym miejscu muszę go jednak pochwalić, ponieważ pomimo, iż jest przestraszony (w sumie nie wiem do końca czym) to grzecznie czeka jak skończymy to psie spa. Wcale się nie wyrywa, nie skamle ani nic z tych rzeczy. Po prostu czeka …. z położonymi po sobie uszami, aż kąpielowy koszmar dobiegnie końca.
Podlewamy kwiatuszki!
Przy Henrym pod żadnym pozorem nie można powiedzieć, że „Muszę podlać kwiatuszki”, bo jest taki skowyt, że sąsiedzi wychodzą do okien patrzeć kogo tam ze skóry obdzierają. Henry bardzo intensywnie pomaga mi w podlewaniu kwiatków co nie raz kończy się na lekkich urazach i pokaleczonych rękach. Większość owczarków niemieckich lub ogólnie psów stara się „łapać wodę”, tymczasem mój świrek łapie za końcówkę węża, tą którą trzymam. Co ciekawe tym samym elastycznym wężem płuczemy go w wannie ale wówczas „ta sama” woda i końcówka węża już nie jest tak ekscytująca jak podczas czynności podlewania kwiatuszków. Henry do tego stopnia polubił podlewanie roślin, że co roku kupuję mu nową konewkę. Zabawy ma przy tym co nie miara a konewka wytrzymuje jakieś 😅 pięć minut.




….
Woda, woda, woda!
Henio od samego początku chętnie wchodził do rzek, jezior i innych wodnych akwenów ale nie potrafił pływać. Trzeba było go tego nauczyć. Jak to zrobiliśmy? Wrzuciliśmy jego najlepszą piłeczkę do rzeki i chciał czy nie chciał musiał wskoczyć do wody. W taki sposób oto odkrył, że umie pływać i od tamtej pory nic go już nie jest w stanie zatrzymać. Teraz nie wchodzi do rzeki a wskakuje tworząc przy tym niezłe widowisko. Czasami się o niego boję, bo nie wiadomo co może się stać, jakie jest dno rzeki, itd., dlatego też zabieramy go na co dzień w lato w sprawdzone miejsca.










….
Człowiek się topi?! Pędzę na ratunek!
Dość często zdarza się teraz, że lato w UK bywa wyjątkowo gorące. Tak też było w 2022 kiedy to postanowiliśmy wybrać się na wycieczkę do Hackfall Wood (całkiem niedaleko nas, kliknij tutaj), wyjątkowo pięknego, zalesionego i pagórkowatego miejsca, gdzie płynie rzeka z dość kamienistym dnem.






Henry był jeszcze młodym szczeniakiem ale już umiał dobrze pływać. Jedno z nas postanowiło, że trzeba skorzystać z tak pięknej pogody i popływać w rzece, po raz pierwszy odkąd mieszkamy w UK. No cóż mogło pójść nie tak 😁 woda mokra, wspaniała, żywej duszy naokoło więc siup do wody. Przez myśl nam nawet nie przyszło, że Henio poczuje zew ratownika we krwi i popędzi na ratunek „tonącemu” człowiekowi. No szok przeżył pies jak zobaczył, że jego człowiek znika pod wodą.
Skowyt był okropny! CZŁOWIEK SIĘ TOPI! Trzeba ratować, za wszelką cenę 😁. A co tam wielkie kamienie, nie straszna mu głęboka woda. On musi ratować! Po dopłynięciu do swojego człowieka chciał złapać za …. cokolwiek co mu wpadnie w paszczę; ucho, nos, ręce… aby móc tylko „bezpiecznie” doholować do brzegu. Na nieszczęście „tonącego” Henry złapał za nos 👃 i nie muszę chyba pisać o tym z jakimi obrażeniami wyszedł jego człowiek.
…………
POZNAJ WSZYSTKIE PRZYGODY HEŃKOWYCH PERYPETII.
Zajrzyj tutaj.
………….
Siedząc na brzegu nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Takiego widoku jak żyję to nie widziałam. Ubaw miałam po pachy ale osoba „ratowana” już takiej uciechy nie miała. Wbrew pozorom mogło by to się skończyć fatalnie, gdyby trafiło na kogoś innego lub dziecko albo na jakąś osobę, która nie potrafi pływać. Pamiętam, jak będąc w Polsce pojechaliśmy nad jezioro i jak Henio widział dzieci na brzegu to od razu chciał ratować. Musiałam go pilnować, żeby nie pobiegł do dzieciaków. Taki to jest z niego bohater. Człowiek jest zagrożony w wodzie to Henry od razu pędzi na ratunek.
Mój zuch.

